
Św. Augustyn z Hippony podkreślał, że kto śpiewa ten dwa razy się modli. A ponieważ pan Jerzy Kryjak przez ponad 60 lat pomagał modlić się całej parafii, śmiało można powiedzieć, że jego muzyka pomnożyła liczbę modlitw bardziej niż jakiekolwiek parafialne statystyki.
Przez lata był nie tylko organistą, ale również niezawodnym przewodnikiem po meandrach kościelnych tonacji. Gdy ktoś zaczynał pieśń za wysoko – ratował sytuację. Gdy wierni gubili melodię – odnajdywał ją szybciej niż GPS sygnał. A gdy zdarzało się, że śpiew bardziej przypominał spontaniczną twórczość ludową niż chór anielski, jego organy dzielnie utrzymywały kurs na niebo.
Jerzy Kryjak przybył do parafii Stary Brus w 1958 roku, mając 19 lat. Sprowadził go z Siedlec ówczesny proboszcz ks. Stefan Sacharski pilnie poszukujący organisty – koniecznie samotnego, bez rodziny, bo łatwiejszego w utrzymaniu przez parafię. Jerzy Kryjak spełniał te warunki, był wtedy uczniem ks. prof. Alfreda Hoffmana i w Siedlcach przygotowywał się do zawodu organisty kościelnego. Złożoną mu przez ks. Sacharskiego propozycję pracy w Starym Brusie przyjął bez wahania.

(archiwum rodzinne państwa Kryjaków)

(archiwum rodzinne państwa Kryjaków)
Pełen młodzieńczego zapału zaraz po rozpoczęciu pracy w kościele stworzył z miejscowych mieszkańców czterogłosowy chór mieszany śpiewający liturgię po łacinie. Prowadził go przez 3 lata. Wśród chórzystek znalazł przyszłą żonę Marię, z którą w 1960 roku wziął ślub. W kwietniu 1961 z powodu powołania do wojska przerwał pracę organisty. Kiedy po dwóch latach wrócił, w parafii zatrudniony był inny organista, trzeba było więc szukać pracy w innym zawodzie. Ponownie Jerzy Kryjak usiadł za organami kościelnymi po dwóch latach – w 1966 r. przyjmując ofertę złożoną mu przez ks. proboszcza Mieczysława Szuciaka. W tym czasie bardzo zaangażował się w pomoc proboszczowi przy rozbudowie kościoła parafialnego.
Mijały lata pracy w kościele, którą trzeba było pogodzić z pracą w gospodarstwie rolnym oraz wspólnym z żoną Marią wychowywaniem synów. Kolejno zmieniali się też proboszczowie, z którymi trzeba było od początku nawiązywać współpracę. Byli to księża: wspomniani już Stefan Sacharski i Mieczysław Szuciak, Marian Rytel, Zbigniew Bieńkowski, Tadeusz Białecki, Kazimierz Nowak, Andrzej Tomczak i obecny ks. proboszcz Jacek Pietrucha.
Pan Jerzy Kryjak – oprócz wykonywania pracy organisty – przez wiele lat prowadził schole młodzieżowe. Proszony o pomoc przez swoich proboszczów uczył religii w tzw. punktach katechetycznych: w Wołoskowoli, Mariance, Nowinach, Skorodnicy, Kołaczach i Lubowierzu. Przez kilka lat uczył też muzyki w szkołach w Wołoskowoli, Starym Brusie i Sosnowicy.
W latach 80-tych wielokrotnie był organizatorem wycieczek dla parafian do miejsc kultu religijnego. Kilka razy do Krakowa i Częstochowy oraz Niepokalanowa. Ponadto od 1976 r. do 2011 r., czyli przez 35 lat, bardzo aktywnie działał w zespole śpiewaczym Brusowianki, mając niemały wpływ na jego rozwój i odnoszone sukcesy.
Przez ponad 60 lat, od 1958 do 2025 roku, życie zawodowe pana Jerzego to codzienna służba Panu Bogu, wspólnocie parafialnej i lokalnej społeczności.

(archiwum rodzinne państwa Kryjaków)
Jan Paweł II powiedział: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest”. Dlatego dziś można śmiało powiedzieć, że wielkość posługi nie mierzy się liczbą przegranych mszy, ślubów, chrztów czy pogrzebów, lecz wdzięcznością ludzi, którym przez lata pan Jerzy pomagał modlić się muzyką.
artykuł „Poświęciłem się dla sprawy Bożej” z Echa Katolickiego
Podziękowania dla Agnieszki i Grzegorza Kryjak, Marlenie Kułakowskiej oraz Annie Urbańskiej za udostępnienie tekstu i zdjęć
